niedziela, 16 kwietnia 2017

Nie chcę stąd uciekać

Zawsze jak się zabieram za napisanie czegoś nowego, to coś mnie dekoncentruje. Mam z tym widoczny problem, ale zasadniczo nie wiem skąd mi się to bierze. Ciężka sprawa, zupełnie jakby odbiegała od mojego charakteru. Przecież zazwyczaj jestem spokojna. Ewentualnie może mi się tak tylko wydawać...

Ostatnio myślałam nad wspomnieniami związanymi z blogowaniem. Czasami wręcz żałuję, że nie potrafię się "odblokować" i opisywać to, czym się zajmuję. Wpadłam w niemałą rutynę i obawiam się, że to nie jest zbyt optymistyczne. Życie kręci mi się wokół pracy, trochę wokół uczelni czy ludzi, którzy się zmieniają. Hm, nie do końca jestem pewna czy prowadzi mnie to do jakiegokolwiek celu. Bo z jego określeniem też jest ostatnio nie najlepiej. 

Wynika to raczej z tego, że jakoś ciężko mi w stu procentach znaleźć sens tego co robię. Boję się, że za 5 lat nie będzie niczego z tego, co obecnie robię, kogo poznałam, jak spędzałam wolny czas. Strach... 

Przez to cały czas myślę o nowych rzeczach, które mogłabym robić. Jednak potem napotykam pytanie: Czy ma to sens? Czy ktoś to doceni? Czy będzie to krok naprzód czy zmarnowany czas? Zasadniczo, od dawna mówię sobie: no tak, jak nie zrobisz to się nie dowiesz... Święta prawda. A przecież lepiej żałować czegoś co się próbowało zrobić, a nie myśleć o tym czy powinno się to w ogóle robić.

Wiecie, może być tak, że wracam tu tylko na chwilkę. Może być i tak, że to będzie "co chwilę". Jedno wiem na pewno... Tego co jest i było w sieci nie wymażę. Wszystko gdzieś będzie. Te gorsze i lepsze czasy. Nie ma co jednak wracać do tego i tym żyć... Więc może zacznę pisać "coś nowego"? Tu i teraz? 

Trzymajcie kciuki!