Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą lifestyle

Plaża Open w Rybniku!

Hej! Ostatnio sporo się dzieje, że nawet zbytnio nie mam kiedy pisać. Ciągle gdzieś jakieś zdjęcia, ciągle coś w okolicy. Normalnie głowa mała! Ponadto wiele zmartwień dotyczących mieszkania. Nie wyszło tak, jak miało być. Zwyciężyła inna opcja. Będę musiała pożegnać się z Błękitną. Może to i dobrze? Nowe mieszkania, nowe wyzwania i możliwości. No i mieszkanie z J... HAHAHA, jak to było? Nie mogłabym z nią mieszkać, bo się pozabijamy? No, to będzie okazja poćwiczyć trochę to zabijanie. :D Mieszkanie jest piękne! No i w świetnej okolicy. Znaczy, moja okolica Silesii też była wyborna. Ale jednak może i tam się przyzwyczaję. Obym wytrzymała przez rok. :D Jednak nie chcę już o tym mówić, bo pewnie jeszcze się nagadam. Bo w tym wszystkim nie ma tylko pozytywnych spraw. Są też takie, które nazwane są błędami. A ja za swoje błędy zazwyczaj płacę. Za czyjeś? Nie mam zamiaru.

Węgierska Górka

Heloł! Tak, wiem. Zabijam regularnością. ;) Ale ostatnio nawet nie było kiedy pisać. Od poniedziałku do piątku byłam w tytułowej miejscowości, gdzie spędziłam bardzo fajny kawałek czerwca. ;) Poza pogodą, która mogłaby być lepsza, nie mam nawet ochoty się do czegokolwiek przyczepić (no dobra, szkoda, że w plażówkę nie pograliśmy). Od samego początku wszyscy zauroczeni byliśmy Węgierską Górką, a przede wszystkim naszym miejscem tymczasowego zamieszkania. ;) Już sobie przyrzekłam, że jak będę bogata to sobie kupię taki domek w górach. No i nad morzem też, w końcu kto bogatemu zabroni. Wiele śmiechu, akcji, tekstów, które przejdą do annałów naszej wspólnej znajomości. Ja osobiście też odpoczęłam. Głównie psychicznie. Wyczyściłam głowę i wyrzuciłam z niej złe myśli. Mam chęci do podjęcia walki i w zasadzie jest to ostatni dzwonek, by cokolwiek zacząć robić w kierunku mojego zakładu z A. ;) Wolałabym jednak wygrać. Wracając do Węgierskiej Górki. Jest w niej jakiś klimat. Przepływając...

Na Wałbrzych!

Haha, wiem! Regularnością nie grzeszę, ale to jest chyba teraz odpowiednia pora by napisać. Jestem właśnie w drodze do Wałbrzycha. Teraz akurat jadę PolskimBusem (product placement, ups) do Wrocławia, a tam przesiadka w pociąg i... NA WAŁBRZYCH! W zasadzie wahałam się do ostatniego momentu z tą wyprawą. Oczywiście celem są mecze naszych siatkarek i siatkarzy. Już kilka dni temu wiem, że dostałam akredytację na te mecze, ale ze względu: a) moich zaległości na studiach b) tego, że nie miałam z kim jechać c) Polacy dzisiaj grają z Włochami i jest GP Kanady w F1 (!) powodowały, że nie umiałam się zdecydować. No, ale będę! Z nadzieją, że będzie to niezwykle owocny dzień. :) Bogaty w nowe doświadczenia, nowe zdjęcia i w ogóle, wszystko będzie nowe, hahaha. Na szczęście piękna pogoda na dworze nastraja. Jakby padało, to pewnie nie chciałoby mi się nawet wstawać, a musiałam o 5:30 zerwać się na nogi. No cóż. Wszystko z miłości do siatkówki i trochę z poczucia obowiązku, no i przecież ...