Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą fotografia

Plaża Open w Rybniku!

Hej! Ostatnio sporo się dzieje, że nawet zbytnio nie mam kiedy pisać. Ciągle gdzieś jakieś zdjęcia, ciągle coś w okolicy. Normalnie głowa mała! Ponadto wiele zmartwień dotyczących mieszkania. Nie wyszło tak, jak miało być. Zwyciężyła inna opcja. Będę musiała pożegnać się z Błękitną. Może to i dobrze? Nowe mieszkania, nowe wyzwania i możliwości. No i mieszkanie z J... HAHAHA, jak to było? Nie mogłabym z nią mieszkać, bo się pozabijamy? No, to będzie okazja poćwiczyć trochę to zabijanie. :D Mieszkanie jest piękne! No i w świetnej okolicy. Znaczy, moja okolica Silesii też była wyborna. Ale jednak może i tam się przyzwyczaję. Obym wytrzymała przez rok. :D Jednak nie chcę już o tym mówić, bo pewnie jeszcze się nagadam. Bo w tym wszystkim nie ma tylko pozytywnych spraw. Są też takie, które nazwane są błędami. A ja za swoje błędy zazwyczaj płacę. Za czyjeś? Nie mam zamiaru.

Na Wałbrzych!

Haha, wiem! Regularnością nie grzeszę, ale to jest chyba teraz odpowiednia pora by napisać. Jestem właśnie w drodze do Wałbrzycha. Teraz akurat jadę PolskimBusem (product placement, ups) do Wrocławia, a tam przesiadka w pociąg i... NA WAŁBRZYCH! W zasadzie wahałam się do ostatniego momentu z tą wyprawą. Oczywiście celem są mecze naszych siatkarek i siatkarzy. Już kilka dni temu wiem, że dostałam akredytację na te mecze, ale ze względu: a) moich zaległości na studiach b) tego, że nie miałam z kim jechać c) Polacy dzisiaj grają z Włochami i jest GP Kanady w F1 (!) powodowały, że nie umiałam się zdecydować. No, ale będę! Z nadzieją, że będzie to niezwykle owocny dzień. :) Bogaty w nowe doświadczenia, nowe zdjęcia i w ogóle, wszystko będzie nowe, hahaha. Na szczęście piękna pogoda na dworze nastraja. Jakby padało, to pewnie nie chciałoby mi się nawet wstawać, a musiałam o 5:30 zerwać się na nogi. No cóż. Wszystko z miłości do siatkówki i trochę z poczucia obowiązku, no i przecież ...

Poznań! Welcome again!

Tak jak obiecałam, ruszam pełną parą! Nie powinnam, bo w tym tygodniu mam masę innych, głównie uczelnianych problemów i spraw do załatwienia, ale jak widać... Wszystko dobrze robić, byle się nie uczyć. Pomyśleć, że za miesiąc koniec tej uczelnianej "gonitwy", hahaha. Nawet gonitwą tego nazwać nie można. Ale lepiej porozmawiam o Poznaniu. Poznań. Poznań. Poznań! Miasto doznań! Zazwyczaj pozytywnych, choć raz, niemal rok temu doznałam największego, sportowego rozczarowania piłkarskim światkiem! Ale nie o rozczarowaniach dziś mowa. Mam dość problemów na głowie, czas napisać o przyjemnych sprawach. W stolicy Wielkopolski zagościłam w tym roku... PO RAZ PIERWSZY! Jest mi tak okropnie źle z tym faktem, że wcześniej nie miałam jak przyjechać. Oczywiście sztandarowym punktem "imprezy" był mecz Lecha Poznań! Lechici grali z Górnikiem Zabrze. Lecz najpierw, czekała mnie blisko sześciogodzinna podróż pociągiem. Na szczęście zleciało dość sprawnie i po 14:30 mogłam cieszy...