Przejdź do głównej zawartości

Posty

Poznań! Welcome again!

Tak jak obiecałam, ruszam pełną parą! Nie powinnam, bo w tym tygodniu mam masę innych, głównie uczelnianych problemów i spraw do załatwienia, ale jak widać... Wszystko dobrze robić, byle się nie uczyć. Pomyśleć, że za miesiąc koniec tej uczelnianej "gonitwy", hahaha. Nawet gonitwą tego nazwać nie można. Ale lepiej porozmawiam o Poznaniu. Poznań. Poznań. Poznań! Miasto doznań! Zazwyczaj pozytywnych, choć raz, niemal rok temu doznałam największego, sportowego rozczarowania piłkarskim światkiem! Ale nie o rozczarowaniach dziś mowa. Mam dość problemów na głowie, czas napisać o przyjemnych sprawach. W stolicy Wielkopolski zagościłam w tym roku... PO RAZ PIERWSZY! Jest mi tak okropnie źle z tym faktem, że wcześniej nie miałam jak przyjechać. Oczywiście sztandarowym punktem "imprezy" był mecz Lecha Poznań! Lechici grali z Górnikiem Zabrze. Lecz najpierw, czekała mnie blisko sześciogodzinna podróż pociągiem. Na szczęście zleciało dość sprawnie i po 14:30 mogłam cieszy...

MISTRZ, MISTRZ KAMIL STOCH!!!

Wdech, wydech i czas coś napisać!!! Ostrzegam, że może być długo i czasem bezsensu. :D Ale to ta euforia, duma i... satysfakcja. ;) Cóż na początku wykrzyczeć literkami jak nie: MISTRZ, MISTRZ KAMIL STOCH!? Pewnie napiszę to jeszcze milion razy (dobra, przesadzam z tym milionem, ale mam tak niepoukładane myśli ze szczęścia, że sami wiecie, sami rozumiecie). Cholera! Te dwa złota w Soczi to jak... Wygrana w totka. Serio. Ta rozpierająca mnie duma jest największa na świecie. Nie wiem, może jest w Polsce wielu takich jak ja, ale skupię się na razie na sobie. Tak jak Kamil skupia się na swojej pracy, a nie na pracy rywala. ;) Zasadniczo nie wiem co napisać. To wszystko jest takie świeże. Zdobył coś czego wielu nie zdobyło. Stał się kimś, kogo będzie się wspominać latami. Najpiękniejsze jest to, że wiem, że to jeszcze nie koniec tej przygody. A ja będę mogła jeszcze niejednokrotnie wypiąć pierś do przodu i dumnie krzyczeć MISTRZ, MISTRZ KAMIL STOCH! Nie wiem jak ująć to jak się c...

Cause you make feel like, I’ve been locked out of heaven

Wypadałoby się odezwać. Choć ostatnio jakoś nie widzę większej potrzeby, no ale. Możliwe, że są jacyś amatorzy 'mojego życia'. ;))) Mniejsza, naprawdę. Wypadałoby zacząć od początku. Ale chyba najpierw zacznę od tego, że właśnie okupuję mój ukochany pokój, którego mi tak bardzo brakuje. Tak, to takie miejsce na tej ziemi, gdzie bym mogła się zagnieździć do końca życia. Tyle, że najchętniej przeniosłabym go np. do Katowic. (; Albo do Poznania. W zależności, gdzie bym spędzała cały swój czas. Poznańska wyprawa była czymś w rodzaju 'sajens fikszyn', hehe. Było zimno i zamarzłam niemal na śmierć. Idealnie w zasadzie też nie było. 2:0 w dupę. Dodatkowo, jak zwykle stewardzi mieli nas w dupce. :* I chuj, że jedziesz miliony kilometrów w milionowym mrozie (taka tam hiperbolizacja), oni Cię i tak nie wpuszczą. Lololol. No cóż, this is life. Przynajmniej z Kaśką było bardzo śmiesznie i dziękuję jej za nocleg i za to, że wstawała razem ze mną, tak wcześnie. Oprócz tego sesja ...

Entliczek pętliczek

No siemano! Zgłodniali wieściami, co u mnie... Powiadamiam, że żyję! Od wtorku, to nawet bardzo dobrze. ;dd Wybiła już północ. Czwartkowe zajęcia od 9:30. Wykład z psychologii, także no... Co do nauki... Szczerze powiedziawszy, oprócz genezy i rozwoju sportu, to nie ma co do roboty :P Pierwsze, zapowiedziane kolokwium jest na 30 października z... Technologi informacyjnej. No naprawdę, so sweet. ;)) Cóż, co do ludzi, to jakoś ich pomału ogarniam... ;d Joga mi zniszczyła kolana. Także no... Może jeszcze trochę, a ogarnę całe życie. Bo jeżeli chodzi o mieszkanie z dziewczynami to jest bardzo ok. ;))))) Co do mojego, słodziachnego humoru. Semir miał ostatnio urodziny i chyba miał dobry humor, że odpisał mi na życzenia. ;33 To było drugie najpiękniejsze "Dziekuje" jakie otrzymałam od kogokolwiek. Wiem, wiem... Jaram się byle czym, ale to ja. Ale naprawdę, do dziś, dzień nie wierzę do końca co się stało... Hm, co tam jeszcze. Ano, mecz Jastrzębskiego z Kielcami. ;d Ładne 3:0....

I dobrze, i źle

Jakoś nie mam ostatnio ani weny, ani zbytnio wiele czasu na napisanie czegoś konstruktywnego ;)) No, ale przed snem, podzielę się paroma wydarzeniami z tego weekendu. Piątkowa prezentacja była ogólnie rozczarowująca. Największym widowiskiem miały być magiczne sztuczki Macieja Pola, ale były jakoś mało pasjonujące. Ech, najbardziej poruszającym dla mnie momentem był ... Michał Łasko (TAK) i jego polski. ;))) Nie żebym się śmiała, no gdzieżbym ja! Całość mam ładnie nagrane: Zdjęcia to najlepsze nie powychodziły, ale na końcu wrzucę, to co już dawałam na fejsie. Następny dzień - czyli mecz ;))) Fajnie było zobaczyć te pomarańczowe mordki, w końcu, w hali, rozgrzewających się i grających. Mecz może fenomenalny nie był, ale co zwycięstwo to zwycięstwo. ;))) Po meczu, czekanie na siatkarzy... Normalka. Akcja z miną Kubiaka i w zasadzie z aparatem Dominiki, który nie chciał się włączyć, a biedny Kubi nie wiedział czy ma mnie do siebie tulić czy co robić. Aż w końcu wyszło jak wyszło. ...