Tak. Powrót na stare śmieci. Myślałam o innym adresie, ale po co na nowo zakładać coś, co nie? Może w końcu nabierze to takich kształtów, jakich chciałam na początku, by wyglądał ten blog(spot). Ale pieprzenie. Wrócę jednakże myślami do międzychodzkiej wyprawy. Och, tyle godzin podróży. Im więcej podróżuję, tym bardziej mi się nie chce. Więc wcale się nie dziwię, że siatkarze są zmęczeni tymi podróżami. Wspomina mi się fragment "Kadziu Projekt" z Pekinu, gdzie Łukasz pyta kolegów jak podróż, a Wika wyskakuje z tekstem, że on to by se jeszcze polatał. No tak, nie nalatał się za wiele, to by z chęcią to po robił. Mój zapał był niemal identyczny. Ale mijając już kwestie tego, jak coraz mi ciężej przemieszczać się środkami transportu kilka godzin, można powiedzieć, że poszło gładko. Poznań przywitał mnie... Deszczem. Jak nigdy. Biedne dziecko - nie miałam parasola. Ale znalazłam Ann na dworcu, a ta miała kupiony za 5zł (nie omieszkała wspomnieć o cenie, wiadomo). Przejście na ...